2025 - rok wielkiego oczekiwania
🗓️
3 min. czytania2025 - rok wielkiego oczekiwania
Rok 2025 upłynął pod znakiem czekania. Zarówno w moim życiu zawodowym, jak i w ekosystemie JavaScript przez długi czas dominowało poczucie, że nadchodzi istotna zmiana. Że jesteśmy w punkcie przejściowym i kolejne miesiące przyniosą coś, co realnie wpłynie na sposób pracy i podejmowania decyzji.
Tak się jednak nie stało.
Pułapka Hype Driven Development
Z perspektywy końca roku trudno wskazać jeden wyraźny moment przełomu. Wpadliśmy raczej w pułapkę Hype Driven Development. Przez ostatnie dwanaście miesięcy ekosystem żył zapowiedziami wokół Next.js czy TanStack Start. Obiecywano rewolucję, utrzymując nas w stałym napięciu: sprawdzaliśmy Twittera, czytaliśmy blogi, śledziliśmy konferencje.
Efekt? Zmian w codziennej pracy praktycznie brak. Nowości często jedynie przenosiły złożoność w inne miejsce, zamiast ją eliminować. Frameworki nadal ewoluowały, ale bez przełomowych innowacji. Wiele z obiecywanych funkcji okazało się mniej rewolucyjnych niż zakładano, a adaptacja nowych narzędzi wymagała podobnego nakładu pracy jak wcześniej.
Koniec ery “Framework-Specific Developera”
Ten rok uświadomił mi coś ważnego: sama technologia ma coraz mniejsze znaczenie. W dobie AI, która błyskawicznie generuje kod i tłumaczy zawiłości składni, era deweloperów przywiązanych do jednego narzędzia powoli dobiega końca. Specjaliści zamknięci w bańce jednego frameworka będą znikać, bo AI wyrównuje szanse w nauce technicznych aspektów.
Nasza rola przesuwa się z pisania kodu na jego projektowanie i redagowanie. Skoro AI potrafi wygenerować komponent w sekundę, prawdziwą przewagą staje się umiejętność krytycznego myślenia, projektowania architektury i rozwiązywania problemów w szerszym kontekście. Całe wielomiesięczne oczekiwanie było nieproporcjonalne do wysiłku potrzebnego na realną adaptację.
Refleksja nad osobistą stagnacją
Podobny mechanizm zauważyłem u siebie w sferze prywatnej. Plany istniały, decyzje wydawały się nieuniknione, ale w praktyce pozostawały odkładane na później. Rok minął w stanie względnej stabilności: bez poważnych kryzysów, ale i bez znaczących kroków naprzód.
Codzienność funkcjonowała jak dobrze utrzymany kod legacy, którego nikt nie ma odwagi przepisać. Żyłem na pewnego rodzaju „długu technicznym”, unikając trudnych refaktorów w relacjach i nawykach, łatając bieżące problemy prowizorycznymi rozwiązaniami. To doświadczenie uświadomiło mi, że samo poczucie „nadchodzącej zmiany” bywa złudne. Postęp rzadko wydarza się sam; wymaga świadomej decyzji i gotowości na konsekwencje.
Nowy kierunek: Rok 2026 i siła relacji
Rok 2025 nie był czasem spektakularnych przełomów. Był jednak wartościową lekcją: sygnałem, że bierność również jest wyborem, a czekanie na „idealny moment” to najskuteczniejsza forma prokrastynacji.
W 2026 roku zamierzam zmienić priorytety. Zamiast gonić za kolejnymi frameworkami, które AI i tak opanuje w sekundę, stawiam na kompetencje, których algorytmy nie zastąpią: współpracę, komunikację, empatię i projektowanie systemów w szerszym kontekście. W świecie, w którym kod staje się towarem masowym, największą wartością jest człowiek, który potrafi połączyć technologię z potrzebami innych.
W 2026 roku stawiam na współpracę i przemyślaną architekturę zamiast ślepego podążania za trendami.
Lekcje na przyszłość
- Postęp wymaga aktywnej decyzji, nie warto czekać na idealny moment.
- Technologie zmieniają się szybko, ale umiejętność projektowania i krytyczne myślenie pozostają kluczowe.
- Soft skills i współpraca w zespole mają coraz większe znaczenie w świecie zdominowanym przez automatyzację.
- Stawiaj na trwałe rozwiązania i przemyślaną architekturę, zamiast podążać za każdym trendem.
Refleksja końcowa
Rok 2025 pokazał mi, że oczekiwanie samo w sobie nie prowadzi do zmian. To, co naprawdę robi różnicę, to świadome decyzje, konsekwencja i umiejętność dostosowania się do realiów, zarówno technologicznych, jak i osobistych. Patrząc na 2026 rok, chcę pamiętać, że wartościowe zmiany zaczynają się od małych kroków i przemyślanych działań.